Wydał prawie wszystkie drobne na dwie porcje coli, dwie to-
rebki chipsów i opakowanie ciasteczek Oreos. Zajrzał do lodówki,
czy ktoś nie zostawił w niej czegoś jadalnego, ale okazała się pusta.
Sprzątaczki opróżniały ją w piątek po godzinach w ramach swoich
obowiązków.
Pochłonął torebkę chipsów, zanim wrócił do gabinetu. Otworzył
następną i puszkę coli, gdy wsunął się za biurko. Wyjął z sejfu pod
spodem nową porcję wniosków patentowych. Jacob Kaz był dosko-
nałym prawnikiem w tej dziedzinie, ale zawsze potrzebował naukow-
ców do korekt wstępów i podsumowań w urzędowych wnioskach.
Pierce zresztą sam zatwierdzał wnioski przed złożeniem. Read the rest of this entry »
Lucy, jeśli mogę tak do ciebie mówić, zatrzymaj mój nu
mer. Kiedy będziesz gotowa z tym zerwać, zadzwoń, a zrobię wszyst
ko, co w mojej mocy, żeby ci pomóc. Pieniądze, praca, mieszkanie -
czegokolwiek będziesz potrzebowała, po prostu dzwoń, a to dosta
niesz. Zrobię, co tylko będę mógł.
Odłożył słuchawkę, ale natychmiast podniósł ją z powrotem, żeby
odsłuchać wiadomości. Było ich pięć – a właściwie trzy do Lilly
i dwie inne. Kasował te pierwsze, kiedy tylko orientował się, że nie
są do niego. Pierwsza z pozostałych była od Charliego:
Chciałem tylko sprawdzić, jak ci poszło w laboratorium, i zapytać,
czy miałeś już okazję przejrzeć wnioski patentowe. Jeśli dostrzegasz ja-
kieś problemy, to powinniśmy dowiedzieć się o tym od razu w poniedzia-
łek, żebyśmy mieli czas na korekty…
Skasował wiadomość. Postanowił zająć się wnioskami rano, a po-
tem zadzwonić do Charliego.
Wiadomość od Lucy LaPorte wysłuchał w całości.
Hej, tu Robin. Słuchaj, chciałam tylko przeprosić cię za to, co powie-
działam na końcu. Ostatnio jestem wściekła na cały cholerny świat, ale
naprawdę widzę, że martwisz się o Lilly i zależy ci, żeby sprawdzić, czy
nic się jej nie stało. Może tak się zachowałam, bo pożałowałam, że nikt
na świecie nie martwił się tak o mnie. No właśnie, o to chodzi. Zadzwoń
czasem, jeśli masz ochotę. Możemy po prostu gdzieś wyskoczyć. I na-
stępnym razem to ja postawię ci koktajl. Cześć.
Zachował wiadomość, chociaż nie potrafiłby powiedzieć dlacze-
go. Pomyślał, że może będzie miał ochotę wysłuchać jej ponownie.
Przez parę chwil stukał się słuchawką w podbródek, rozmyślając
o Lucy. Było w niej ukryte ciepło, które wyczuwało się mimo surowe-
go wykroju ust i świadomości, w jaki sposób radziła sobie w tym
świecie.